poniedziałek, 26 maja 2014

"36 i 6 stopni Celsjusza, 70 procent wody i dusza, 5 litrów krwi, jedno serce ją tłoczy i jeden ty, by to wszystko zjednoczyć."

Dostałam pałę z chemii. ;_; Nom, wiem, idealny początek posta. (Marcela geniusz) W końcu ten blog jest tak jakby pamiętnikiem prowadzonym przeze mnie i Różę. 

***

Nie pamiętam, kiedy się tak naprawdę uśmiechałam. Tak prawdziwie, nie sztucznie. Udawane uśmiechy są codziennie. Na szkolnym korytarzu, wśród rodziny, po prostu są wszechobecne. Hmhm, głupie udawanie. Dlaczego nie możemy być po prostu sobą? Jeśli nie udajemy, wszyscy biorą nas za psychopatów. A może właśnie jestem psychopatką?

***

Leżę na podłodze z telefonem, oglądam coś w tv. W sumie, to sama nie wiem co oglądam. Zrobiłam krótką przerwę w odrabianiu lekcji. Przy twoim imieniu i nazwisku jest zielona kropka. Napisz, co Ci szkodzi? Nawet nie wiesz, jaką sprawi mi to radość. Sama kropka, głupia kropka z pikseli przyśpiesza akcję mojego serca, a gdybyś napisał... Chyba umarłabym na zawał... (Marcelina myśli "Co by było gdyby...?) Idę robić dalsze lekcje.

***

Jestem już na półmetku odrabiania lekcji, jeszcze tak z pół godzinki i finish! Ta szkoła mnie dobija, od pewnego czasu nic, tylko książki, książki i jeszcze raz książki. Spędzam cały dzień w ich towarzystwie, kiedy to się wreszcie zakończy? Przede mną jeszcze liceum, Boże... Dlaczego mi to robisz? 
Zielona kropka zniknęła. Myślę o tym, co teraz robisz, gdzie jesteś, jak się czujesz... Czy jest wszystko dobrze? Jezu, dlaczego ja jestem taka głupia? Chcę być niezależna,  uwolnić się od tego ciągłego myślenia.
Idę kończyć moje lekcje, żegnajcie.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz